test
23.2 C
Jasło
sobota, 15 czerwca, 2024

Znaczące zagraniczne redakcje obecne na Podkarpaciu

Jesteśmy pod wrażeniem udzielanej przez Polaków pomocy – mówili zgodnie dziennikarze akredytowani przy Europejskim Komitecie Regionów w czasie swej wizyty na Podkarpaciu tuż po tym, gdy odwiedzili granicę oraz punkty recepcyjne dla ukraińskich uchodźców.

Chcemy, aby państwo sami zobaczyli i pokazali europejskiej społeczności sytuację, z jaką muszą mierzyć się Ukraińcy uciekający przed rosyjskim najazdem ze swojego kraju i swoich domów – mówił marszałek Władysław Ortyl podczas objazdu z dziennikarzami z Europy. Marszałek od lat działa w Europejskim Komitecie Regionów.

Na Podkarpacie przyjechali dziennikarze reprezentujący znaczące agencje prasowe z Belgii, Włoch, Hiszpanii, Portugalii oraz z sekcji międzynarodowej Polskiej Agencji Prasowej.

Pierwszym punktem pobytu w regionie było spotkanie z samorządowcami w starostwie powiatowym w Jarosławiu, w którym wraz z marszałkiem Władysławem Ortylem uczestniczyli Stanisław Kłopot – starosta jarosławski, Zenon Swatek – starosta lubaczowski oraz  Bogdan Szylar – wójt Radymna.

Za nami pierwsza ogromna fala napływających uchodźców. Od dwóch dni obserwujemy zmniejszenie liczby tych, którzy szukają u nas schronienia. W tej pierwszej fali były głównie matki z dziećmi. Większość z nich miała konkretny cel do którego zmierza, najczęściej udawały się do kogoś konkretnego w Polsce lub dalej w Europie – mówił podczas spotkania marszałek Władysław Ortyl.

Aby lepiej zobrazować skalę zjawiska, marszałek przypomniał, że Podkarpacie ma 2,1 mln mieszkańców, a w ciągu dwóch tygodni wojny przez przejścia graniczne w regionie napłynęło do Polski ponad 811 tysięcy osób.  

Mówiąc o przyszłości marszałek zaapelował o skoordynowanie działań pomocowych podejmowanych przez samorządy Europy przez Europejski Komitet Regionów.

Mamy świadomość, że przed nami kolejna fala uciekających przed wojną. Sytuacja jest dynamiczna i myślimy o tym jak przygotować się na kolejne potrzeby. Chcę zaapelować do Komitetu Regionów o stworzenie bazy pomocy, która byłaby wielkim wsparciem dla uchodźców, ale także dla nas, udzielających pomocy na taką skalę każdego dnia. W tej bazie mogłyby znaleźć się zarówno miejsca,  w których można się zatrzymać, miejsca pracy, czy opieki dla dzieci – mówił marszałek Ortyl.

Starosta jarosławski Stanisław Kłopot podkreślał skalę i bezinteresowność oferowanej pomocy, ale także potrzebę zademonstrowania solidarności.    

Niezwykłe okoliczności spowodowały niezwykłe działania ludzi dobrej woli z Polski i z Europy. Dziękujemy mieszkańcom, wolontariuszom, rządowi i samorządom za wsparcie w tym niełatwym dla nas czasie pełnym wyzwań. Skala potrzeb jest ogromna, a państwo są w stanie przekazać to opinii publicznej Europy – mówił jarosławski starosta.

Starosta lubaczowski podkreślał, że powiat liczy 54 tysiące mieszkańców a przez przejście w Budomierzu, które leży na terenie powiatu przybyło już do polski prawie 160 tysięcy osób. Zenon Swatek opowiadał dziennikarzom o tym, jak – w odpowiedzi na potrzeby – pojawiały się we współpracy z wojewodą i sztabem kryzysowym kolejne punkty przyjmowania uchodźców.

Początkowo zaczęliśmy przewozić ich w głąb kraju wynajętymi autobusami. Ale posyłając w jakimś kierunku transport, traciliśmy możliwość przewożenia transportu kolejnych osób. Były dni, kiedy zjawiało się na granicy aż 15 tysięcy uciekających przed wojną jednocześnie. Ale zadziałała solidarność  samorządów i pan marszałek Ortyl. Z łodzi przyjechał pociąg, który jednorazowo zabrał 500 osób, z Krakowa kolejne pociągi dla tysiąca pasażerów. Prosimy samorządy z Europy o włączenie  się w pomoc dla nas i za każdą bardzo serdecznie dziękujemy – mówił starosta Swatek.

W mojej niewielkiej gminie około 90 procent mieszkańców jest zaangażowanych w niesienie pomocy dla ukraińskich sąsiadów – zaznaczył wójt Radymna Bogdan Szylar, dziękując za tę pełną serca i solidarności postawę.

Dziennikarze pytali między innymi o koordynację pomocy ze strony różnych szczebli samorządu, o zabezpieczenie potrzeb medycznych przybyszy, o to dokąd trafiają oni docelowo oraz o to, jak europejskie społeczności mogą pomóc w tej kryzysowej sytuacji.

Prosto ze spotkania z samorządowcami dziennikarze pojechali na polsko-ukraińskie przejście graniczne w Korczowej.

W dzień wizyty europejskich mediów, czyli 12 marca, liczba osób odprawianych na polską stronę granicy zbliżona była do tej, jaka standardowo odprawiana była  w tym miejscu przed rozpoczęciem wojny. Komendant przejścia granicznego w Korczowej Marek Skoliszewski z BOSG przedstawił marszałkowi i dziennikarzom sytuację na granicy, prezentując poszczególne punkty uproszczonej odprawy oraz szczegółowo odpowiadając na wszystkie pytania. Ten względny spokój na granicy nie uszedł uwagi dziennikarzy.

Ten względny spokój na granicy nie oznacza niczego dobrego. On jest znakiem, że wojna uniemożliwiła ludziom szansę ucieczki i że korytarze humanitarne za zablokowane, przez co Ukraińcy nie mogą uciekać. I to jest straszne – mówiła w Korczowej Alessandra Briganti reprezentująca Włoską Agencję Prasową ANSA. – Znam temat uchodźców, we Włoszech dobrze to znamy, choć u nas ma to inny wymiar. A tu sąsiedzi uciekają przed wojną – podkreślała.

Prosto z przejścia granicznego w Kroczowej dziennikarze trafili do Hali Kijowskiej w miejscowości Młyny, gdzie zorganizowany został punkt recepcyjny dla przybywających uchodźców. Dokładnie tę samą trasę przebywają przekraczający polsko – ukraińską granice uchodźcy, którzy szukają na Podkarpaciu schronienia.   

Ten punkt recepcyjny jest miejscem, gdzie ekipy dziennikarskie goszczą w wyjątkowych sytuacjach. Chodzi o zapewnienie uchodźcom nie tylko poczucia bezpieczeństwa, ale także poczucia  prywatności, na tyle na ile jest to możliwe.  

Sposób, w jaki zorganizowana został pomoc dla uciekających przed wojną Ukraińców prezentował marszałkowi Władysławowi Ortylowi oraz dziennikarskiej delegacji mjr Grzegorz Maj z Wojsk Obrony Terytorialnej. Dziennikarze obejrzeli zorganizowane w hali: punkt pomocy medycznej, miejsce zabaw dla dzieci, wydzielone miejsca dla matek z małymi dziećmi, kuchnie serwujące ciepłe posiłki.

Średnio w ciągu dobry przybywa tu około 3 tysięcy osób, trafiają tu wprost z granicy. Tu spędzają pierwszą dobę. Otrzymują pomoc i informacje. To stąd wyruszają dalej, w głąb Polski albo za granicę –  mówił o sposobie organizacji pobytu uchodźców w Młynach major Maj z WOT.

To miejsce wzbudziło u dziennikarzy wiele emocji oraz skłoniło do wielu pytań, dotyczących zarówno potrzeb, jak i skali pomocy. Pod adresem Polaków padły ciepłe słowa uznania.

Jestem pod wrażeniem pomocy, jakiej udzielacie. To, co robicie jest bardzo ważne i możecie być z siebie dumni, że okazujecie tak wielką ludzką solidarność – podkreślała Alessandra Briganti reprezentująca Włoską Agencję Prasową ANSA.

Dziennikarze z europejskich mediów byli także w punkcie informacyjno-recepcyjnym na dworcu PKP w Przemyślu. Obserwowali pracę wolontariuszy, interesowali się zarówno ilością Ukraińców, jacy przez ten punkt przechodzą, jak i szczegółami oczekiwanej i udzielanej pomocy. Rozmawiali z wolontariuszami, prezydentem Przemyśla Wojciechem Bakunem oraz ks. Pawłem Koniecznym z Caritas Archidiecezji Przemyskiej w Przemyślu.

Od samego początku Caritas Archidiecezji Przemyskiej wraz  Caritas Polska, przy współdziałaniu z wojewodą podkarpackim i sztabem kryzysowym  stara się zapewnić pomoc uchodźcom. Potrzeby są ogromne, ale starania ludzi dobrej woli także. Mamy naszych wolontariuszy i udzielamy pomocy we wszystkich puntach recepcyjnych – tu na dworcu w Przemyślu, ale także na przejściu granicznym w Medyce i Korczowej oraz w innych miejscach, gdzie ta pomoc jest niezbędna – mówił ks. Paweł Konieczny – Oferujemy ciepły posiłek, kanapki, wodę, żeby nikt nie był głodny. Mamy dla uchodźców łóżka polowe, materace, koce, śpiwory. Oceniamy, że do tej pory udzieliliśmy pomocy co najmniej 400 tysiącom  osób – o szczegółach pomocy ze strony diecezjalnej Caritas mówił w Przemyślu ksiądz Konieczny.

Ostatnim punktem wizyty na Podkarpaciu był udział w briefingu prasowym z udziałem wicepremier Ukrainy Julii Svyrydenko, unijnej komisarz ds. transportu Adiny Vălean oraz ministrów transportu z Czech, Austrii, Niemiec i Polski. Odbył się on na pierwszym peronie przemyskiej stacji kolejowej, czyli w miejscu do którego każdego dnia docierają tysiące uchodźców z Ukrainy. 

Nie chcemy wyjeżdżać, chcemy zostać na Ukrainie. Chcemy odbudować nasz kraj. Dziękujemy Polsce i innym Państwom za pomoc, ale mamy nadzieję, że za kilka miesięcy będziemy mogli wrócić – mówiła wicepremier Ukrainy Julia Svyrydenko.

Unijna komisarz Adina Vălean przyznała, że Komisja Europejska dokłada starań, aby usprawnić transport w ramach UE. – Powinniśmy współpracować w duchu partnerstwa. Tego potrzebuje Europa, tego potrzebujemy wszyscy. Płynnego przepływu ludzi ze wschodu na zachód – powiedziała komisarz.

Szef polskiego resortu infrastruktury Andrzej Adamczyk potwierdził, że dzięki rozmowom pomiędzy polskim rządem a państwami UE, niebawem zwiększy się liczba pociągów organizowanych dla uchodźców, by mogli dotrzeć do innych krajów UE.

Chcemy uruchomić sztafetę, która będzie miała początek na granicy polsko-ukraińskiej i będzie prowadzić do krajów Unii Europejskiej z zaangażowaniem kolei narodowych tych państw – powiedział w Przemyślu  minister Andrzej Adamczyk. Żaden z uchodźców z Ukrainy nie zostanie zostawiony samemu sobie – zapewnił po spotkaniu ministrów ds. transportu Unii Europejskiej na dworcu głównym w Przemyślu.

Od początku wojny na Ukrainie podkarpacki odcinek granicy przekroczyło ponad 811 tys. osób. Do Polski przybyło blisko 1 mln 600 tys. uchodźców.

Dziękujemy za to, że umożliwili państwo dziennikarzom z Europy, a za ich sprawą społecznościom, które reprezentują przyjrzenie się z bliska sytuacji na ukraińsko-polskiej granicy. To pozwala na zupełnie inne  spojrzenie – podkreślała na zakończenie wizyty Wioletta Wojewódzka z biura prasowego Europejskiego Komitetu Regonów. 

Źródło: podkarpackie.pl

Najnowsze

Podobne artykuły

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj